Jak przyjechałem do Głogowa byłem pewien, że tutaj jest moje miejsce. Chciałem i dalej chcę pracować dla Głogowa i wszystko zrobię, aby to miasto miało ze mnie pożytek.

Jarosław Hermaszewski – urodziłem się w 1971 r. w Wołowie, z którym byłem związany aż do momentu podjęcia studiów we Wrocławiu. To studia na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu ukształtowały moje podstawowe cele życiowe i priorytety życia osobistego. We Wrocławiu spotkałem swoją żonę, we Wrocławiu mam wielu przyjaciół. Ale dopiero po przyjechaniu do Głogowa zrozumiałem, co to jest „mała ojczyzna”. Głogów wywarł na mnie olbrzymie wrażenie. Od pierwszych dni zamieszkania w Głogowie (1995 r.) wiedziałem, że tutaj pozostanę.

Losy mojej pracy zawodowej nigdy nie sprzyjały większemu zaangażowaniu się w życie publiczne miasta. Ciągle obserwowałem Głogów „z boku”. Dopiero w 2003 r. podjęcie pracy na stanowisku Skarbnika Miasta dały mi możliwość większego zaangażowania się w życie kulturalno-polityczne. Funkcja, którą pełniłem w Ratuszu była dla mnie wymarzonym miejscem do rozwoju osobistego. Rozwój ten postrzegam jako symbiozę moich umiejętności i możliwości, jakie mi stwarza otoczenie. Ponieważ w tym okresie, byłem już na „finiszu” swojej pracy doktorskiej, niezwykle ważnym było dla mnie uruchomienie uczelni wyższej w Głogowie. Od początku istnienia tej uczelni, mocno angażowałem się w jej rozwój. Tworzenie nowego wymiaru edukacji wyższej naszych mieszkańców, leży mi najbardziej na sercu. Chciałbym, aby PWSZ w Głogowie był szansą rozwoju dla każdego mieszkańca Głogowa i okolic. Zarówno absolwenci szkół ponadgimnazjalnych jak i praktycy z większym doświadczeniem zawodowym mogą znaleźć ofertę podnoszenia swoich kwalifikacji. Realizując w PWSZ projekty współfinansowane środkami Unii Europejskiej tworzymy niepowtarzalną ofertę dla naszych studentów. Przygotowujemy ich do wejścia na rynek pracy, ale również kształtujemy w nich postawy przedsiębiorcze.

Jednakże mój los współpracy z Głogowem znowu „zakręcił”  koło i straciłem możliwość wspierania rozwoju lokalnego. W „brutalny” sposób zostałem zwolniony z funkcji Skarbnika i pozostawiony w „niebycie” miasta. Gdyby nie uczelnia, prawdopodobnie już nie powróciłbym do tego, co było moim natchnieniem, kiedy tutaj przyjechałem.

Staż, który odbywałem w Stanach Zjednoczonych na nowo „otworzył” mi horyzonty myślenia o zrobieniu czegoś dla swojej „małej ojczyzny”. W Stanach obserwowałem jak wygląda wspieranie studentów w kształtowaniu postaw przedsiębiorczych. Tam też obserwowałem jak wygląda współpraca uczelni z samorządem oraz jaki system zarządzania gminą jest skuteczny. Doświadczenia, które stamtąd przywiozłem zaowocowały moją dodatkową aktywnością akademicką. Wtedy zrodziły się pomysły o aplikowaniu o środki Unii Europejskiej, wtedy też podjąłem decyzję o rozpoczęciu cyklu kształcenia w Szkole Liderów PAFW organizowanemu przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności. Te doświadczenia pogłębiłem wizytami studyjnymi w Anglii, gdzie obserwowałem współpracę uczelni wyższej z samorządem.

Aktualnie oprócz uczelni, pracuję w Sławie na stanowisku Skarbnika Gminy. Powróciłem do zawodu, który dostarcza bardzo cennych doświadczeń w zakresie funkcjonowania samorządu terytorialnego. I to jest dla mnie najcenniejsze, ponieważ doświadczenia z samorządu przekładam na koncepcje nowoczesnego zarządzania gminą. Wspieranie inicjatyw oddolnych i budowanie społeczeństwa obywatelskiego dokonuję poprzez kształcenie młodzieży na uczelni wyższej. Jestem autorem unikalnej specjalności na naszej uczelni tj. Menedżer Administracji Publicznej. Specjalność ta służy kształceniu profesjonalnych pracowników sektora publicznego oraz pobudzaniu ich wyobraźni do wyszukiwania nowatorskich rozwiązań służących poprawie jakości życia społeczności lokalnych.

Co jeszcze przede mną ? czas pokaże. Na pewno dzisiaj już nie zrezygnuję z nauczania i wspierania procesów rozwojowych w samorządzie terytorialnym. Władza lokalna powinna być stymulatorem rozwoju lokalnego, a większość samorządów z pewnością takiego stymulowania potrzebuje.

 

Jarosław Hermaszewski